sobota, 23 marca 2013

Rozdział 5, cz II Don't Cry

WŁĄCZ
Kochana Córeczko !
Wiedz, że bardzo Cię kochamy i zawsze będziemy przy Tobie.  Jesteś naszym największym skarbem. Jeżeli to czytasz , to nas zapewne nie ma , ale tylko ciałem .  " Dobrze widzi się tylko sercem , najważniejsze jest nie widoczne dla oczu "  Maju , pamiętaj , że zawsze jesteśmy przy Tobie. Zapewne siedzisz teraz na parapecie i patrzysz w gwiazdy , tak jak kiedyś. Nie mam pojęcia ile masz lat , może osiemnaście albo trzydzieści lub więcej.  Muszę Ci coś wyznać. Zapewne czytałaś tę książkę. Jest ona w formie dziennika , ale nie do końca.  Jestem jej autorką, jak i główną bohaterką. Teraz zadajesz sobie pewnie pytanie : "Dlaczego ? Jak to się tu znalazło ?" . Pewnie jakaś siła  zmusiła Cię do otwarcia tej książki. Nie wiem 'co', nie wiem ' kto' , ale coś na pewno. Wracając do sedna sprawy . Miałam raka. Nigdy o tym nie wspomniałam. Nie chciałam robić problemów Tobie i tacie. Chciałam , abyś dowiedziała się prawdy , dlaczego nie było mnie czasami w domu. Byłam w szpitalu.   Przepraszam , że nie powiedziałam Ci tego prosto w oczy , nie umiałam, wstydziłam się. Nie chciałam , żebyś się martwiła.


Kocham Cię
Mama xox
PS 
Jestem tu i siedzę koło Ciebie. 
Tylko nie płacz.
Do zobaczenia .
Miejmy nadzieje , że nie za szybko.

WYŁĄCZ


Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Tak za nimi tęsknie. Wzięłam mp3 i album.  Udałam się do cieplutkiego łóżeczka.  Spojrzałam na wyświetlacz telefonu 1:35 a.m. Słuchając jakiś smętów , zaczęłam pisać w zeszycie.


02 lipca , 1:36 a.m.
Minęły już dwa lata, a ja nadal czuję się jakby to było wczoraj. Cały czas mam przed oczami obraz policjantów, mówiących - Panienka Rose, pani rodzice zginęli w wypadku , bardzo nam przykro.  
Nie ma nic gorszego niż tęsknota za bliskimi . Najgorsze jest to , że oni są cały czas przy mnie , a ja nie mogę ich zobaczyć i przytulić. Tak cholernie za nimi tęsknie. Moje łzy zamazują co chwila wyrazy, ale nic na to nie poradzę. To jest silniejsze ode mnie. Czuję, że jakaś część mnie umarła.  I jeszcze ten list . Jak to miała raka ? Ona odznaka zdrowia ?

Zamknęłam zeszyt i otworzyłam album. Każda, nawet najmniejsza chwila , powróciła jak bumerang. Oglądając zdjęcia , odpłynęłam.

|| Idę przez peron.
  Przede mną biegnie gromadka dzieci, 
 Za mną idzie para staruszków,
A koło mnie rodzice. Idziemy uśmiechnięci.
Nagle wszystko znika. Wszędzie jest ciemno 
Widzę dwa światła .
Słyszę nadciągający pociąg i... ||

- Maja , Maja obudź się. 
- Aaa - obudziłam się zalana potem i łzami . Koło mnie siedział Liam. 
- Zły sen ?
- Gorzej - łkałam . Przytuliłam chłopaka z całej siły 
- Cii . Nie płacz. Nie mogę patrzeć , jak płacze moja młodsza , śliczna siostra - odwzajemnił gest . Jego uścisk był taki autentyczny. Jego ramiona były bezpieczne , ja byłam w nich bezpieczna. Na jego twarzy malowała się troska. . On się o mnie martwił. 
- Liam , ja już dłużej nie dam rady - nagle niewidzialna bariera zniknęła. Byłam jak otwarta księga. Za długo dusiłam w sobie emocje. - Gdy miałam zaledwie 3 lata , wykryli u mnie białaczkę. Walczyłam z nią trzy lata. Najgorsze trzy lata mojego dzieciństwa. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym dwa lata temu . Musiałam zamieszkać w domu dziecka. Byłam tam gnębiona , poniżana , wyśmiewana. Nikt nie próbował nawiązać ze mną kontaktu. Dziewczyny mnie unikały , a chłopacy uważali, że jestem pusta i nic nie wartą lalką. Dzieci ubywało , a ja nadal tam byłam. Bez rodziców, rodziny , żadnego oparcia, nawet koleżanki . 
A wiesz co najbardziej się zmieniło ? Nie byłam dawną Mają. Zapomniałam co to znaczy prawdziwy uśmiech , śmiech, człowiek, życie. A na dodatek ten sen.  Idę peronem z rodzicami, nagle wszystko znika , zostaję ja i ciemność. Nagle pojawiają się dwa światła i ... budzę się zalana potem i łzami. Najzabawniejsze jest to , że zwierzam się Tobie. Osobie , której praktycznie nie znam. Pokazuje znowu swoją bezsilność, prawdziwą twarz, emocje jakie w sobie tłumiłam. - płakałam jak nigdy. Payne przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował w głowę.  Niby zwykły gest , ale znaczy więcej , niż mogło by się wydawać- Game over. Koniec, przeszłość ode mnie nie ucieknie , a ja od niej. Ende. I jeszcze ten list, pamiętnik mamy , jej choroba. Nie chce mi się żyć. - niespodziewanie chłopak wypuścił mnie z uścisku
-  Przestań. Nigdy tak nie mów. , Nie tłum w sobie uczuć. Bądź szczera , chociaż ze mną, proszę - on na prawdę się o mnie martwił. Przez ostatni czas przez głowę mi nie przeszło, że ktoś będzie się martwił o mnie
- Dobrze , będę szczera , ale jak na razie tylko z TOBĄ. Bo wiesz już o mnie chyba wszystko , braciszku 

________________________________
Dziękuję za komentarze. Rozdział 5 , cz III pojawi się za 2 tygodnie.  
  


poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 5. cz.I " Mapę życia w sercu masz. Jesteś jak młody ptak"

Siedzieliśmy przy stole do godziny 20:00. Pobiegłam do pokoju , potykając się parę razy , odpaliłam nowego laptopa , leżącego na biurku. Szybciutko zalogowałam się na Skype'a i czekałam na potwierdzenie połączenia z przyjaciółką .
- Jesteś w Londynie ? - usłyszałam na wstępie
- Hey. Mi Ciebie też. Ja też się stęskniłam i TAK .
- Ale jak ?
- Zostałam zaadoptowana . Nazywam się Maja Rose- Payne.
- Jak to PAYNE ? - twarz Kameli wyglądała przekomicznie
- Od dzisiaj jestem pełnoprawną córką Państwa Karen i Geoffa Payne. Rodziców Liama Payne z One Direction .
- O. - wydukała moja kumpela. Coś ukrywała , coś ważnego . Szalała na punkcie One Direction od kiedy pamiętam 
.WŁĄCZ 
- Co się stało ? -zapytałam . Twarz mojej przyjaciółki momentalnie zmieniła wyraz.
- Nic . Po prostu ostatnio przeżywałam dość trudny dla mnie okres. Chodziłam z Harrym . Chłopakiem moich marzeń. I po 3 miesiącach zerwaliśmy .
- Co ? Nie jest tak znakomity , jak uważa połowa dziewczyn na tym świecie.  
- Zostaw go w spokoju 
- Nie broń go !
- To go nie oceniaj !
- Bo co ? Zerwaliście ze sobą , a ty nie chcesz mi powiedzieć dlaczego - to nie była już przyjacielska rozmowa , zaczęłyśmy na siebie wrzeszczeć . 
- Bo nie muszę 
- Aha. Czyli nic sobie nie mówimy  ?
- Na to wygląda. Chyba obie za bardzo się zmieniłyśmy?
- Raczej tak . Dwa lata rozłąki były dla nas próbą. Nie zaliczyłyśmy jej. Chyba los tak chciał. - nagle nasz to zmienił się. Mówiłyśmy spokojnie , prawie niesłyszalnie. Cała drżałam , z resztą tak samo jak Kamela.
- No to co , koniec z przyjaźnią na śmierć i życie ?
- Przez rok nic sobie nie mówiłyśmy. Straciłyśmy do siebie zaufanie. Nawet się nie kontaktowałyśmy , nawet nie próbowałyśmy. To nie ma sensu. 
- Wiem . Kocham Cię Miki i nigdy o Tobie nie zapomnę. Byłaś i będziesz ważną osobą w moim życiu - po moim policzku spłynęła samotna łza. 
- Ja Ciebie też . To, że przestałyśmy się przyjaźnić , nie oznacza ,że musimy urywać kontaktu. Może kiedyś zaufamy sobie na nowo. Odbudujemy to , co najpierw wybudowałyśmy , a teraz zburzyłyśmy jak domek z kart. 
- Dziwnie się z tym czuję. Jakby ... - po jej policzkach zaczęły spływać łzy . Moje policzki też stały się mokre.
- Jakby pewna część ciebie umarła. 
- Dokładnie. Zadzwoń kiedyś, może się spotkamy .
- Na pewno . Że.. - nie mogłam dokończyć ostatniego zdania. Nie umiałam .
- Do zobaczenia . 
- Tak . Do zobaczenia.
WYŁĄCZ

Zawsze zastanawiałam się ,jak to jest stracić przyjaciółkę . Teraz wiem . To boli . Jakbyśmy nie miały się już nigdy spotkać. Jakby umarła. Ta znajomość naprawdę już nie miała sensu . Brak rozmów. Coraz krótsze esemesy. Tak kończy się przyjaźń. Małymi kroczkami . Najpierw są lekkie kłótnie , później brak tematów do rozmów , a na końcu brak zaufania do drugiej osoby.
Usiadłam na moim nowym parapecie. Wzięłam pierwszą lepszą książkę i zaczęłam ją czytać. Była taka autentyczna . Czułam się jakby tą książkę , pisałby ktoś mi bliski .Zagłębiona w lekturze , popijałam pyszną herbatkę z cytryną. Na końcu książki był list , skierowany do mnie. Ciekawa treści , otworzyłam go

Kochana Córeczko !

______________________________________________
Bum i jak się podoba. Rozdział miał być w sobotę , ale jakoś mnie tak natchnęło. Historia Kameli i Harry'ego przedstawiona będzie w późniejszych . Panna Johns namiesza sporo w życiu bohaterki.
Do soboty ... MOŻE
A i jeszcze jedno , dziękuję za komentarze. Podnoszą na duchu . Ktoś to czyta , miło 
xxx

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 4. cz II Sweet Nothing


Calvin Harris - Sweet Nothing ft. Florence Welch


Pokój  był przepiękny . Idealnie pościelone łóżko na podeście. Jasne meble kontrastowały z ciemną podłogą. Coś co przykuło moją uwagę , było spełnieniem moich marzeń. Duże okno z szerokim parapetem z poduszkami i paroma półkami na książki. Po lewej stronie znajdowały się drzwi do łazienki . Łazienka , jak łazienka , ale miała w sobie coś magicznego , coś co czyniło ją wyjątkową. Niby zwykłe kafelki , umywalka, lustro , prysznic , wanna , toaleta , ale nadzwyczajna. Tak nadzwyczajna jak tak rodzina.
- Majka ? - usłyszałam krzyki Liama 
- W łazience - uprzedziłam jego pytanie.
- Jasnowidz ? - pokręciłam przecząco głową , co musiało wyglądać komicznie , bo chłopak nie mógł powstrzymać się od śmiechu . Nie dziwię się . Moja idealnie ułożona blond grzywka już nie była taka idealna. Każdy włos , nawet najmniejszy ,był ułożony w inną stronę . Wyglądałam , jakby dopiero wstała. ---Ok. Przyniosłem twoje rzeczy , więc możesz się rozpakować.
- Dziękuję . Yyy Liam ? 
- Tak ?
- Pomożesz mi ? - stało się . Samowystarczalna Maja poprosiła kogoś o pomoc. Czy człowiek może się zmienić pod wpływem otoczenia. Co prawda , jestem tu od paru minut , a czuję się jakbym mieszkała tu od dziecka. To miejsce emituje miłością i dobrocią , jakiej zabrakło w domu dziecka. Tam czułam się jak w klatce. Jak dzikie zwierzę , któremu odebrali wolność. A tu ... Rozwijam skrzydła , odzyskuje wolność , mam swoje cztery ściany , a nie łóżko i szafę . 
- Liam , jak byś mógł zacznij układać książki , bo trochę ich jest 
- Nie ma sprawy .
Chłopak wziął się za pierwszy karton , a ja z pamiętnikiem powędrowałam do łazienki. Napisałam szybko esemesa do  Kameli , o treści , krótkiej , ale zwięzłej - " LONDYN <3 , Maja ".
Otworzyłam zeszyt na wpisie z przed  dwóch lat 
Zamknełam zeszyt i poszłam do " mojego pomocnika " Zanim zaczęłam rozpakowywać ubrania , dostałam esemesa - " Jak to ? Jesteś w Londynie ? Kamela x " . W zamian odpisałam jej tylko , że ma wejść o 20:00 na Skype'a.
- I jak tam ?
- Dziewczyno , ile ty masz książek.
- Trochę..

Znacie to uczucie , że nie pasujecie do otoczenia ?  Że wydaje się wam , że jesteście inni? Nie jesteście ani sobą , ani kimś innym ? Że usiłujecie być kimś , kim nigdy byście nie zostali ?
Czy wydaje się wam , że ludzie się zmieniają ?
Tu was zaskoczę. Ludzie nie zmieniają sie z własnej woli, to świat nas zmienia . Podporządkujemy się pod niego , udając , że tak własnie ma być.
Tak własnie było ze mną .
PODPORZĄDKOWAŁAM SIĘ ŚWIATU
                                  
                                                                          01 lipca 18:00
Znowu podporządkowuje się światu . Mam nadzieje , że pozytywnie.

Proszenie o pomoc dla większości osób to nie problem, ale dla mnie tak.
Rzadko prosiłam kogoś o pomoc . Starałam być się samowystarczalna. Można by rzec,że przygotowywałam się do  tak zwanego " świata dorosłych "
A teraz proszę o pomoc kogoś obcego/nieobcego. 
 .Dziwne uczucie
Rozpakowanie moich rzeczy zajęło mniej więcej godzinkę. Później udaliśmy się na kolację. Czułam się trochę skrępowana całą sytuacją. Państwo Payne widząc to , zaczęli opowiadać o sobie . Karen uwielbia czytać tak jak ja , ale nie ma tak dużej kolekcji , za to Geoff uwielbia piłkę nożną , na co się ucieszyłam. Zawsze z tatą oglądałam mecze. 
" Mała , pyzata dziewczynka siedzi na kolanach swojego ojca . Na jej policzkach namalowane są biało-czerwone flagi. Z niecierpliwieniem czeka , aż polska reprezentacja trafi w końcu do bramki. " JEST" - krzyczą. Mała Maja biega po salonie , krzycząc - Polska jest najlepsza " 

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 4. cz I No more tears


No more tears  ----> włącz


Trudno jest zamieszkać po dwóch latach w nowym domu. Przypomina mi to pierwszy dzień w domu dziecka. Czuję się zagubiona, nikogo nie znam, bo kim są dla mnie Ci ludzie ? Jak na razie opiekunami, którzy nie wiedzą nic o mnie , a ja o nich. Jak mam ich traktować? Czy mogę im zaufać.

"Kiedyś łatwo ufałam ludziom . Myślałam , że zaufanie jest 'rzeczą' ważniejszą od miłości. Jest jedno  'ale' , przestałam ufać. Bałam się, że ktoś mnie porzuci , skrzywdzi , wyśmieje , zostawi , zapomni , zrani "

Taksówka podjechała pod duży , biały dom. Otaczał go zielony żywopłot. Ścieżka prowadząca do drzwi wejściowych , wykonana była z dużych , płaskich kamieni . Na ostatnich z nich było napisane WELCOME . Drzwi otworzyła mi starsza , miła  pani. Okazało się , że to "moja?" sąsiadka. Obdarowała mnie najmilszym i najcieplejszym uśmiechem jakim widziałam , próbowałam odwzajemnić gest. Właśnie p r ó b o w a ł a m ., bo wyszedł mi z tego jakiś grymas. 
Weszłam do budynku . W holu wisiało mnóstwo zdjęć. Poczułam, pewnego rodzaju ukłucie w sercu . Szłam dalej podziwiając pięknie zaaranżowane pomieszczenie z milionami fotografii. Nagle moim oczom ukazało się coś , o czym nigdy bym nie pomyślała . 

Życie jest niep­rze­widy­wal­ne. Szy­kuje dla mnie nies­podzian­ki choć nie mam urodzin. 

Na ścianie widniał napis " WELCOME TO THE FAMILY , MAJA ♥ " Otaczały go moje zdjęcia z  dzieciństwa i teraz . Na jednym jadlam lody , na drugim jeździałam konno. Moją uwagę przykuły fotografie z rodzicami  i Kamelą. Po moim policzku spłynęła łza szczęścia. Tylko skąd mają te zdjęcia ?-  pomyślałam


Nic z te­go, wra­cają tyl­ko chwi­le. I naj­częśćiej nierucho­me jak zdjęcia. Tęskno­ta za ni­mi jest jak krzyk.
 - To jest piękne - powiedziałam ledwie słyszalnie
- Podoba sie - raczej stwierdził , a nie zapytał Liam 
- Bardzo - odpowiedziałam na retoryczne pytanie chłopaka
- Chodź , oprowadzę Cię po domu . 
-OK
Dom zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wszystko do siebie pasowało , nawet najmniejszy szczegół . 
- A teraz Twój pokój. 
Szłam po białych schodach . Długi korytarz prowadził do wielu sypialni. 
- Na końcu korytarza jest pokój rodziców , pierwsze drzwi po lewej to moja sypialnia , a twoja jest naprzeciwko . Rozgość się . Za chwilę przyniosę Ci walizki .
 - Yyy dobra.  
Otworzyłam niewielkie , sosnowe drzwi . Na samym progu buzia sięgała mi do jasnobrązowych paneli . Sypialnie była przepiękna. 

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 3. Stay

Stay - włącz



W snach nie czu­je się bólu; człowiek zaw­sze się budzi, za­nim zacznie się praw­dzi­we cierpienie. 


Oczy - powiedzą Ci całą prawdę.

Łzy - to one wyrażają jaki jest człowiek.

Mowa - może zawieść.

Uśmiech - może być fałszywy. 

Serce - pokocha.

Mózg - pomyśli.

Człowiek wszystko zaprzepaści.

Ludzie - zranią.

Życie - strata czasu , ale

Samobójstwo - głupota

Miłość - nie istnieje

Kłamstwo - ukrycie prawdy .

Prawda - zaboli 

Nieśmiałość  - zbuduje mur

Smutek - niszczy.

Człowiek poniża człowieka.

Kłótnia - rujnuje.

Szczęście ? Już mnie nie dotyczy . 





01 lipca 17:30 , a raczej 16:30

Lądujemy.
Zaczynam nowy dział w moim życiu .
Czy zakończy się Happy Endem ?

Idę przez długie lotnisko , poszukuje mojej "rodziny". Widzę grupę wrzeszczących dziewczyn . To tam - myślę. Obok widzę starszą parę , gdzieś koło czterdziestki . Zauważyli mnie . Z wielkim uśmiechem podeszli do mnie. 
- Witaj Maju.
- Dzień dobry . Państwo to zapewne Geoff i Karen Payne , tak?
- Tak . Miło Cię widzieć. To jest nasz syn Liam .
- Hey . Liam.
-Maja. 
I znowu to uczucie bezradności . Od tej rodziny emituje szczęście . Ja tam nie pasuje. Po co im nastolatka , która nie ma pojęcia jaka jest ? Która nie wie , dlaczego jeszcze żyje , nie ma pojęcia co robi na tym świecie ? Która zapomniała co to szczęście  ? Która nie wierzy w miłość , bo jest to tylko wielka ściema . Że miłość tylko rani . W dzisiejszych czasach chodzi tylko o przygodę. Weźmy dzisiejsze nastolatki :


"- Kochałaś go ?
- Nie .
- To dlaczego z nim byłaś
- Dla zabawy "


To jest miłość? To ja dziękuję za taką . Chodzenie z kimś dla zabawy ? XXI wiek, tak ? Ludzie powinni myśleć rozsądniej , ale po co ? Macie racje , po co się rozwijać ? Może od razu powrócimy do epoki kamienia łupanego ?

- Miło Cię poznać. Witaj w rodzinie. - mówiłam. Ja tam naprawdę nie pasuję. Oni są tacy otwarci , dobrzy , pogodni , rodzinni. A ja ? Jakiś podrzutek. Nie mam rodziców. Rodzina nie chcę mnie znać. Zapomniała jak się śmiać. Zna tylko smak gorzkich łez
- Mi państwo też i dziękuje.

 01 lipca 16:45

Siedzę w samochodzie do mojego domu. Tak . Teraz mojego.  Nie mam pojęcia jak się zachować. Czy mogę powiedzieć im wszystko ? Czy im zaufam , a oni mi ?

Na razie brak mi odwagi.
Brak od­wa­gi - sa­botaż na włas­nym szczęściu. Chęć zmian -ma­my chęć coś zmienić lecz brak nam od­wa­gi... 



Dom dziec­ka, przez niektórych trak­to­wany jak 'przecho­wal­nia',dla in­nych dzieci no­wa szansa. 



piątek, 1 marca 2013

Rozdział 2 . Not Giving In

Not Giving In- włącz

Życie jest niczym pus­ta kar­tka, i to my jes­teśmy auto­rami te­go dzieła. 


Człowiek zaczyna życie z pustą , białą kartką . Każdy dzień jest na niej zapisany , niestety . Nie ma odwrotu. Ta kartka zostaje z tobą na zawsze. Zastanawiam się, czy ja czasem nie dostałam całego zeszytu. I znowu myślę o sobie , a przecież na świecie są miliony osób , które mogło przeżyć to co ja . Mogą czuć ten sam ból , a nawet większy. Pieprzona egoistka ze mnie i tyle. Chciałabym zacząć żyć na nowo , ale co by to dało . Może nie przeżyłabym , operacja mogłaby się nie udać , lekarstwa by nie pomogły ? Albo zginęłabym dwa lata temu z rodzicami?  Mówi się trudno. Jestem tu i żyję, jak to można nazwać życiem. ? Moje życie , tu w domu dziecka, to katorga. Koleżanki mnie nienawidzą, śmieją się ze mnie, wyzywają , a koledzy? Jestem dla nich tylko kolejną , rozpuszczoną laską w tym miejscu. Nie miałam się komu pożalić . Kamela musiała wyjechać do Londynu z rodzicami , bo dostali lepszą pracę . Pisałyśmy jedynie sms'y , bo o rozmowie nie było mowy. Moje współlokatorki czekały tylko jak znowu się załamię . Czekały na moje potknięcie. Wredne małpy. Zaczęłam pisać pamiętnik. Zapisywałam tam wszystko. Od początku, aż do dziś.

 


01 lipca 13:20" Dzień jak co dzień. A może nie ? To może od początku. Wyprowadzam się do Londynu. Ktoś mnie zaadoptował ... nie wierzę ... ktoś mnie zechciał ..."

 - Panna Rose proszona do gabinetu - nie wiem co znowu zrobiłam. Może przypadkiem pocięłam torebkę Melanie albo ukradłam bransoletkę Melanie ? Ta dziewczyna zrobi wszystko , aby mnie ukarali za to co nie zrobiłam . Serce biło mi jak dzwon, ale dlaczego ? Ze strachu ? Zapukałam delikatnie trzy razy . W odpowiedzi usłyszałam ciche , ciepłe " Proszę "

 - Dzień dobry

 - Dzień dobry. Niech panienka usiądzie- grzecznie wykonałam polecenie. - Dostałam maila od pewnego państwa , w którym napisali , że chcą zaadoptować pewną nastolatkę . Prosili o zdjęcia dziewcząt z tego domu, w tym także twoje 

- Przepraszam , że przerywam , ale do czego pani zmierza ?

- Do tego , że to państwo wybrało ciebie  Maju . Wyjeżdżasz do Londynu. 

- Dobrze , ale skąd będę wiedziała , że to oni ? 

- Będą czekali na Ciebie z synem ... jak mu tam było ... oh Liam Payne , śpiewa tam w jakimś zespole. 

- Aha . Dziękuje. O której mam lot?

- Za dwie godziny . 


(...) Jadę do Londynu. Cały czas wydaje mi się , że jestem w jakimś show i za chwilę ktoś krzyknie " Mamy Cię" Ale jedna nie. Liam Payne? Liam... Liam... WTF ? One Direction ! Tylko nie to. Dlaczego ? Z jednej strony dobrze , że on , a nie Styles . Nie rozumiem , dlaczego dziewczyny się nim tak jarają , a zwłaszcza te ode mnie? To tylko chłopak , który sobie śpiewa w jakimś zespoliku. Co go wyróżnia od reszty ludzi ? To , że jest znany i bogaty . To tylko zwykłe loczki , zielone oczy i dołeczki w policzkach jak u mojego taty. Wiele osób są do niego podobne i co ? Ludzie to durnie , a zwłaszcza te jego fanki . Mają jedną szansę na miliardy , że może , w którejś się zakocha albo spojrzy na nią wyjątkowo. Mamy za to też jeden , wielki PLUS o nazwie KAMELA JOHNS. Tak się cieszę...Czy życie podarowało mi drugą kartkę " 

Zabrałam się zapakowanie moich rzeczy . Jedna duża walizka z motywem Nowego Jorku i mała z Marilyn Monroe zostały zapełnione w pół godziny . Do torebki zapakowałam telefon , mp3 , portfel , dokumenty i mój pamiętnik. 

01 lipca 16:00

Siedzę tu i lecę do Londynu . Do mojej nowej ... rodziny ? Będę miała brata? Jeszcze półtora godziny i będę w moim , nowym domu .

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 1. Pretend it's OK

Pretend it's OK - włącz 



Kolejny dzień , kolejna godzina , minuta, sekunda w  tym okropnym miejscu. Nikt nie ma pojęcia, jak to jest mieć 17 lat i nadal być w domu dziecka. Nikt Cię nie chce , bo po co?
Walą te małe bachory . Jak masz 15 lat , to są małe szanse , że ktoś Cię zaadoptuje. 

 „Chyba nigdy nikogo nie odrzuciłam naprawdę.Po prostu ludzie pozostawali gdzieś poza mną i tyle”   - Julio Cortázar

Dłużej tego nie wytrzymam . Nie mam siły , nie dam rady , nie dziś , nie teraz. Spokojnie , nie chcę się zabić. Myśli samobójcze towarzyszyły mi kiedyś, ale byłam za słaba , nie potrafiłam 

"Jeśli ktoś nie popełnia samobójstwa, nie znaczy, że wybrał życie. On tylko nie potrafi się zabić."- Ryūnosuke Akutagawa

Bałam się? Może , ale czego , bólu czy śmierci ?

Ludzie bardziej obawiają się śmierci niż bólu. To dziwne, że odczuwają lęk przed śmiercią. Życie rani bardziej niż ból. Jim Morrison

Teraz pewnie zastanawiacie się, jak można bać się śmierci? Można , wierzcie mi. Jak wtedy , kiedy wykryli u mnie białaczkę. To był ból dla moich rodziców. Chora sześciolatka z minimalną szansą na przeżycie . Ale dałam radę. Jestem tu żyję, ale tylko fizycznie . Psychicznie czuję się , jakbym umarłam. Teraz wolałabym pójść spać i się nie obudzić. Ale nie mogę ich zawieść . Czuję , że są przy mnie , tylko dla nich tak praktycznie „żyję” , chociaż wolałabym być teraz z nimi .

Żyjemy tak jak śnimy - samotnie. Joseph Conrad

Nie jestem już tą samą dziewczyną . Zamknęłam się w sobie. Przez pierwsze miesiące tylko płakałam . Hektolitry łez smutku i rozpaczy ciekło po moich policzkach . Po pewnym czasie zebrałam się w sobie . Postanowiłam , że już nigdy nie będę płakać . Nie dałam rady . Po tygodniu znowu zaczęłam płakać , tym razem przez koleżanki , które mi dokuczały. W radiu usłyszałam piosenkę Justina Bieber'a "Never say never "

"Trafiłeś w sedno Bieber " - pomyślałam











Szablon w całości wykonany przez Violent na zlecenie Memory na bloga http://zycie-jest-dziwne.blogspot.com/ . Prawa autorskie zastrzeżone